sobota, 13 lipca 2013

NYC

Gdy tylko dostałam meila od mojej LCC, że agencja zapłaci mi za bilet w razie gdybym nie znalazła rodzinki, zadzwoniłam do Pedra i zabukowałam bilecik Megabusem do NYC. Stwierdziłam, że jeżeli mam wracać do domu, to będzie dobra okazja, żeby sobie pozwiedzać. Pedro jest moim kumplem z ogólniaka. Jego mama mieszka od bardzo dawna w US, a on do niej przylatuje co wakacje! Takim sposobem, miałam nocleg jakieś 40 min od NYC... Idąc z walizką na metro z domu Hostów w DC musiałam przejść ponad 1,5 mili. Stwierdziłam, że sobie skrócę drogę i.... się zgubiłam. Byłam pewna, że już nie zdążę na busa i nigdzie nie pojadę. Było bardzo wcześnie i nikogo na chodniku, żeby zapytać się o drogę. Nagle mój wybawiciel wybiegł z za rogu i pokazał mi drogę! Później poszło już łatwo. Na Union Station poznałam dziewczyne z Miami, która studiuje w DC. Jechała do znajomych do NYC i tak przegadałyśmy całą drogę. Miałyśmy się jeszcze spotkać po powrocie z tego weekendu, chciała mi pomagać w angielskim, ale niestety ja zaraz miałam match i wyjechałam do Bostonu... Po 4h 30 min wysiadłam z busa na Manhattanie, wziełam walizkę i nie wiedziałam co zrobić. Pedra nie było i nie odbierał telefonu!! Posiedziałam sobie trochę na walizce i w końcu zjawił się mój długowłosy przyjaciel!! I tak ruszyliśmy na Times Squere!

Oczywiście pełno ludzi... Więc po foteczce i wędrujemy dalej. Po drodze fabryka Wonki i M&M's store!




Następnym przystankiem był Central Park

 Strawberry fields
Jokes 1$
Dakota House w której zastrzelono J.Lennona. Znajduje się bardzo blisko Strawberry fields i stoi przy niej strażnik. Następny przystanek znajduje się po drugiej stronie Central Parku, w którym zgubiliśmy sie jakies 8 razy! Było cholernie gorąco i duszno, ale my wytrwale maszerowaliśmy dalej... i doszliśmy do... 
THE METROPOLITAN MUZEUM OF ART, inaczej zwane MET. Zdjęcia w stylu Blair W!!

Następnie szukaliśmy Taco Bell na Brodway'u, zeby troszeczkę się najeść przed dalszą podróżą. Najedzeni przeszliśmy się gejowską ulicą na Greenwich Village. Dalej udaliśmy się na Little Italy i Chinatown. Zanim tam doszliśmy było już zupełnie ciemno. Przez cały pobyt w NYC mieliśmy oboje wielką ochotę na chińskie jedzenie. Dokładnie tego słodkiego kurczaka z sezamem. Oczywiście gdy doszliśmy do Chinatown wszystko już było zamknięte. Pełno przerażających Chińczyków biegających za kotami. W końcu znaleźliśmy jakąś otwartą restauracje, kupiliśmy co mieliśmy i jak najszybciej chcieliśmy wyjść! Zapytaliśmy wiec faceta, wygladającego na biznesmena jak dojsc na Brooklyn Bridge... Nie zrozumiał nas i tylko powtarzał "BRAKLIN, BRAKLIN??" zawołał córkę, która zawoła kogoś nastepnego i nagle 5 osob po Chińsku tłumaczyło nam jak mamy dość. W końcu przyszedł, ktoś normalny i przetłumaczył biznesmenowi. Po czym on mówi, ze nas zaprowadzi. No i mu uwierzyliśmy... Prowadził nas jakimiś podwórkami, w pewnym momencie się tak przeraziłam, że chciałam mu uciec, ale zobaczyłam, że zbliżamy się do mostu. Zapytałam się czy to ten most, powiedział, że tak, wiec szybko podziękowaliśmy i poszliśmy na niego... Okazał się on jednak... MANHATTAN BRIDGE! Więc szukania ciąg dalszy...
Z mapą Pedra w końcu doszliśmy.... i zastał mnie taki widok




 Po przejściu Brooklyn Bridge poszliśmy do Brooklyn Bridge Park, żeby zaliczyć ostatni punkt wycieczki, czyli wyłożyć się na trawce i oglądać Manhattan nocą!
Czyli to o czym marzyłam CAŁE ŻYCIE!
Kurczaczki <3




 AMAZING, right?
Siedzieliśmy tam jakieś 2 godziny i nie mogliśmy się napatrzyć. Niestety czas nas gonił, rodzice Pedra wracali z koncertu, więc musieliśmy wziąć metro i do nich podjechać. Niestety znalezienie metra na Brooklynie nie jest najłatwiejsze! Chyba byliśmy jedynymi białymi ludźmi na ulicy!! W końcu Jarząbek się odważył i zapytał kogoś o drogę i dotarliśmy!! Spaliśmy już dosłownie na stojąco. 

A na koniec mój dzielny murzyn Pedro, który nosił mi walizkę przez ponad 15 mil i ponad 15 h!!
Dziękuję!

Marzenia się spełniają!!!!!



13 komentarzy:

  1. Nie ma tego złego, co by na dobre wyszło !!! :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, i mam nadzieję, że tak zostanie!

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. czy masz nową rodzinkę czy wracasz do Polski ?

    OdpowiedzUsuń
  4. NYC jest cudowne, ale nocą zapiera dech w piersiach. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajne zdjęcia:) Myślałas już nad kursami ? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nic nie wybrałam, ale myślałam nad Angielskim na Harvardzie (chociaż będzie to trochę kosztowne)... Może po prostu pojadę gdzieś na weekendowy kurs. Na pewno to opiszę!!

      Usuń
    2. Zdjęcia super, zwłaszcza, że niedawno oglądałam film o tym:)
      P.S. Też myślałam nad Harvardem, a właściwie już uzgodniłam z moją rodzinką, że albo ekonomia albo informatyka na tejże uczelni

      Usuń
  6. SERIO? Jarząbek? SERIO? hahaha poznajesz mnie?
    nie wieeeeeerzę, że spotykam tu kogoś znajomego! :D
    widzę, że miałaś trochę przygód, ale mam nadzieję, że teraz będzie wszystko pięknie! trzymam kciuki i może do zobaczenia w US :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. HAHA! Oczywiscie, ze poznajde!!!!!! No trochę przygód miałam, jak widać wyjazd tylko z ulotki wydaje się piękny!! Mam nadzieje, że trafisz na super rodzinke! Powodzenia!!!!

      Usuń
    2. Dodaje Cie do moich blogów i będę śledziła poczynania! Może jeszcze wylądujesz w Bostonie! Swoja drogą milion lat Cie nie widziałam!

      Usuń

Komentarze są potwierdzane przeze mnie, dlatego mogą się pojawić z lekkim opóźnieniem! I pamiętaj, podpisz się!